OPINIE: Co to jest anarchizm

dnia

J@ny: CO TO JEST ANARCHIZM (co jest anarchizmem, a co dodatkiem czy wręcz nieporozumieniem)?

Definicja zależy od paru kwestii: czy chodzi nam o realny ruch działający w przeszłości i obecnie, czy o pewien pogląd na świat. Ponieważ w ramach ruchu anarchistycznego (czy też ruchów anarchistycznych) istniały różne nurty, czasem nawzajem się wykluczające (widać to i dziś po sporach czy pyskówkach między @lewakami i @kapami np.) pozwolę sobie poteoretyzować. Zacznijmy od samego słowa: AN ARCHE znaczy BEZ WŁADZY, tylko tyle i aż tyle. Nie jest więc anarchizmem to, co opowiada się za jakąś formą rządów, nawet jeśli to szlachetne i słuszne, a jest nawet to, co dla nas obrzydliwe, jeśli owe rządy odrzuca.

Jak zdefiniować władzę? Dla mnie to sytuacja, kiedy ktoś stosuje przymus i nie ma znów znaczenia, czy przymus ów jest słuszny i szlachetny czy tylko obrzydliwy. Nie ma także znaczenia, czy stosuje go jednostka lub grupa w stosunku do ogółu, czy też ogół (np. rewolucyjny kolektyw) w stosunku do jednostki lub grupy. Dla pokrzywdzonego skutek jest ten sam. Inna kwestia to zakres władzy. Leszek Nowak pisał o 3-panowaniu, czyli o monopolu na środki przymusu (władza sensu stricte), środki indoktrynacji (dawniej kościół, dziś np. media i ich cenzura) oraz środki produkcji (tu mieści się kapitalizm, czyli prawo do rzeczy, których się nie posiada osobiście, ale ma się na to jakiś glejt).

Takie postawienie sprawy ma duże znaczenie, pozawala bowiem w miarę spójnie (nie emocjonalnie) określić, co jest a co nie jest władzą a zatem, co jest a co nie jest anarchizmem. Pozwala też określić, czy anarchizm jest np. „lewicowy”, a także, co to jest LEWICA (dążenie do monopolu na decydowanie o środkach produkcji) czy PRAWICA (dążenie do monopolu na decydowanie o środkach indoktrynacji).

Dążenie do monopolu na decydowanie o środkach przymusu i stosowanie ich to władza w czystej postaci (tzn. przymus), bez czego dwie pozostałe są czystą fikcją (stąd np. niemożliwy jest wolny rynek i kapitalizm jednocześnie, bo bez przymusu – ograniczającego rynek – nie można realizować własności bez posiadania, czyli kapitalizmu; tzw. neoliberalizm realnie jest „socjalizmem [etatyzmem] dla bogatych”).
Negacja władzy we wszystkich tych wymiarach jednocześnie to właśnie ANARCHIZM, zaś dążenie do monopolu na decydowanie o środkach przymusu, indoktrynacji i produkcji to TOTALITARYZM (nie ma znaczenia, w imię jakich haseł, narodowych czy socjalnych, w końcu i tak wyjdzie z tego narodowy socjalizm; to samo odnosi się do fundamentalistów religijnych). CENTRUM to liberalizm, dopuszczający wielość władz w różnych wymiarach, odrzucający monopol, ale nie same władze.

To, że anarchizm bywał często lewicowy (co to k… znaczy? Dla mnie lewica jest tak samo obca jak prawica czy ich synteza: totalitaryzm), więc czy z tego wynika, że nie może być anarchizmu prawicowego (znów z zastrzeżeniem jak wyżej, jeśli ktoś jest na serio [za] lewicą czy prawicą nie jest już za anarchizmem, bo lewica to kontrola bazy a prawica nadbudowy, a kontrola wyklucza brak władzy / przymusu, AN ARCHE)?! Doskonale mogę sobie wyobrazić „lewicowy” kolektyw, stosujący przymus bądź nie, i „prawicowe” indywiduua, stosujące przymus bądź nie. Ja oczywiście akceptuję brak przymusu a nie przymus, a w „lewej” postaci czy nie, to już obojętne.

Są dwa podejściach do wolności, niemiecko-ruskie to „wolność do”, czyli, że coś nam wolno, ale oznacza to, że nie wolno nam NIC, na co nie wyraziła zgody władza i jest to zakazane. W ujęciu anglosaskim (czy staropolskim) dominuje „wolność od”, a więc, że władzy czegoś w stosunku do nas nie wolno (np. zabijać, więzić czy zabierać nam czegoś bez wyroku sądu, brać danin bez zgody parlamentu, narzucać wiary siłą etc.), ale WSZYSTKO, czego nam nie zakazano, jest dopuszczalne. To drugie ujęcie bliższe jest anarchizmu, to pierwsze etatyzmu, żądania NIECH WŁADZA DA (w tym sensie lewicowe ciągoty czynią anarchizm zdegenerowanym)!

Nie jest anarchizmem żądanie od władzy by coś dała, by ingerowała w jakiś obszar życia, choćby było to coś korzystnego i szlachetnego. Anarchizm to walka o to, by władza nie ingerowała w nasze życie w możliwie jak największym obszarze (neutralność prawa), to także tworzenie samemu tego, czego nam potrzeba, poza systemem. Budując swoje, możemy tworzyć to jako kolektyw albo wspólnota wolnych elektronów, co sprawia, że można mówić o @komunizmie czy @liberalizmie, ale nie można niczego nakazać (np. komunizmu), ani niczego zakazać, własności i państwa także (o ile jakaś grupa ludzi godzi się żyć w ten sposób we własnym gronie, nie narzucając tego innym i nie oczekując, że oni będą żyli w ten sposób, uznawali prawo czy własność tamtych).

Nie są też anarchizmem różne szlachetne postawy czy działania, jak np. wegetarianizm, anty-faszyzm, Jedzenie Zamiast Bomb, ekologia, działalność związkowa, punkowe koncerty, akcje lokatorskie etc. – nawet kiedy robią to anarchiści – wszak robić to mogą ludzie o bardzo różnych poglądach, czasem nawet skrajnie przeciwstawnych anarchizmowi. Ba, czasem nawet można skuteczniej to czy owo robić bez szyldu anarchizmu niż z nim. Nie oznacza to, że nie powinniśmy tego robić czy – robiąc to – unikać szyldu anarchizmu, jednak nie powinniśmy tego nazywać anarchizmem.

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s