IDEE: A co z własnością?

dnia

J@ny: A co z własnością?

Źródłem nieporozumień między @kapami i @lewakami jest spór o to, czy każdy powinien żyć na swoim a o stosunkach między ludźmi powinien decydować rynek, czy też wszystko powinno być wspólne i o wszystkim powinna decydować wspólnota. Tymczasem to, czy powinniśmy działać razem czy osobno to sprawa drugoplanowa. Ważniejsze jest, czy uznajemy własność (środków produkcji raczej niż dóbr konsumpcyjnych), czy nie? Dla mnie własność nie ma podstaw innych niż prawo państwowe, bez przemocy nie ma podstaw by ją akceptować i by ona przetrwała (to dlatego kapitalizm nie może istnieć bez państwa i dlatego też liberałowie chcą „socjalizmu dla bogatych”, czyli państwa działającego w ich interesie, a nie zniesienia go, podobnie jak komuniści chcą wzmocnienia pozycji partyjnej biurokracji a nie jego zaniku, wbrew bajkom Marksa). Własność to kradzież! Zawłaszczenie owoców cudzej pracy na bazie przemocy / prawa (a nie wymiany za owoce swej pracy) to kapitalizm, jedna z trzech form 3-panowania (obok władzy politycznej i religijnej, czy szerzej ideologicznej – Leszek Nowak pisał o kontroli nad środkami produkcji, przymusu i indoktrynacji).

Jeśli nie własność, to co? Czy każdy może wziąć sobie co zechce? Nie! Prowadziłoby to do wojny wszystkich ze wszystkimi o wszystko. Musi być jakaś sprawiedliwa, uznana społecznie forma posiadania. Dla mnie jedynym akceptowalnym prawem do rzeczy jest praca, ich wytworzenie, dlatego zamiast formalnego prawa własności wolę faktyczne użytkowanie. I nie ma znaczenia, czy ktoś, kto pracuje, sam będzie sobie sterem i żeglarzem a z innymi będzie kooperował na rynku (wolnym, nie regulowanym przez żadne władze), czy też będzie współpracował i samo-rządził się pracą i jej owocami wspólnie z innymi. To kwestia temperamentu i tego, czy człowiek wierzy w siebie, czy woli oprzeć się na innych. Nie narusza to zasady, że o pracy i jej owocach decyduje ten, kto ją wykonuje. Tu nie ma sprzeczności miedzy @kapami i @lewakami, o ile uznają prawo drugiej strony do wyboru innej drogi w obrębie tych samych wartości, związku użytkowania z pracą (o ile nie akceptują tego, wcześniej czy później z niby/anarchistów staną się etatystami tej czy innej orientacji, fanami kapitalizmu czy komunizmu, a to już nie nasza bajka)!

To, co tu napisałem, to moja wizja tej kwestii, w społeczeństwie bez przymusu ludzie mogą wybrać szereg różnych rozwiązań i jeśli się na to godzą to ich sprawa. Ale nie widzę nic, co uzasadniałoby istnienie własności nie/użytkowanej osobiści. Jeśli więc ludzie zajmą pustostan czy nie chcą dzielić się z „właścicielem” fabryki zyskiem z produkcji, nie ma on do tego żadnych innych praw niż przemoc, przymus państwowy czy prywatny, co dla mnie jest nie do przyjęcia, jak władza w ogóle.

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s