OPINIE: Wieżowiec

Jany Waluszko: Kolejna odsłona spektaklu

Media doniosły, że „za wybuchem gazu w budynku przy ul. Wojska Polskiego w 1995 r., w którym zginęły 22 osoby, mógł stać Urząd Ochrony Państwa. Katastrofa miała się wydarzyć, gdy służby starały się spenetrować mieszkanie byłego oficera służby bezpieczeństwa [w stanie wojennym Hodysz przeszedł na stronę „Solidarności”, potem został komendantem policji w Gdańsku, w końcu zdymisjonowano go za sprawę teczek – przypis autora], który miał przechowywać w nim dokumenty obciążające Lecha Wałęsę jako TW Bolka – napisał historyk Sławomir Cenckiewicz. Wywołał tym burzę”. Według sondy na portalu Trójmiasto 2/3 osób nie wierzy w zamach, 1/3 tak. Czy to możliwe? W wersji prezentowanej przez historyka nie ma nic niemożliwego w PRL czy III RP, wiele tego typu zdarzeń znam z autopsji, wiele z nich nie przypadkiem zdarzyło się w Gdańsku.

Historyk nie mówi o celowym zamachu, ale o próbie przebadania bloku – a ściślej, znajdującego się w nim mieszkania Hodysza – pod pozorem awarii gazu i ewakuacji bloku. Pamiętam, że w przeddzień 1 maja 1985 r. Służba Bezpieczeństwa dokonała rewizji w Domu Harcerza w Gdańsku pod pozorem inspekcji straży pożarnej („strażacy” zwracali szczególnie uwagę na… maszyny do pisania, szukając drukarni RSA). W języku SB takie maskowanie nazywało się „legendowaniem”. Tu awaria okazała się eksplozją. Ale czy w Polsce kogoś jeszcze dziwi, że spada samolot z premierem, dowództwem lotnictwa czy prezydentem i jego świtą? Albo czy dziwi kogoś, że służby specjalne coś partaczą? Chyba nie, awaria stała się „zamachem”.

Już w 1995 r. strażacy mówili o zamachu, znaleziono nawet winnego (sąsiad skonfliktowany z resztą bloku, który zginął w czasie wypadku). Przypomina mi się śmierć Przemyka pobitego w 1983 r. przez milicję – tam też znaleziono jednak innych winnych, sanitariuszy wiozących go do szpitala, zostali nawet skazani i… uniewinnieni po latach (winni gliniarze nawet po skazaniu nie odbyli kary). Sąsiedzi Hodysza mieli pecha, bo mieszkali obok niego. Przypomina mi to sprawę Ludowego Frontu Wyzwolenia – Oddziału 13 Grudnia, który groził, że wysadzi naszych sąsiadów by wiedzieli obok kogo mieszkają. Poszło o to, że potępiliśmy ich działalność „terrorystyczną” (zagazowanie czy zdetonowanie ładunków w budynkach Lotu, DOKP etc.). Goście chwalili się tym wszystkim naokoło, wszyscy wiedzieli, kto jest winny, tylko nie policja. Zamiast tego zatrzymano 16 działaczy FA z Trójmiasta. Potem okazało się – zgodnie z naszymi podejrzeniami – że goście byli infiltrowani przez nazistów z NFP pracujących dla UOP. Była to policyjna prowokacja, pisaliśmy o tym w „Maci” i „Ulicy” na długo przed 1995 r.

Angażowanie się UOP czy policji w politykę nie było niczym niezwykłym. Wystarczy przypomnieć „szafę Lesiaka”. Dla nas ważnym wydarzeniem był wiec Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego i Wolnych Związków Zawodowych w Gdańsku 1 maja 1992 r., będący jednym z ważniejszych momentów paruletniej walki z prezydentem Gdańska (z Porozumienia Centrum, dzisiejszego PiS-u), na który napadli naziści podwiezieni na miejsce przez… policję i ochraniani przez nią tarczami, gdy tłum na czele z anarchistami i Gwiazdą ich pobił (widać to na filmie). Nikt nigdy nie wyjaśnił tej sprawy, nikogo nie ukarano. A co z wieżowcem, czy to mógł być zamach (czy wypadek przy pracy)? Mógł, żaden z elementów – kradzieże akt w sprawie TW Bolka, także przez samego Wałęsę i partactwo czy polityczne zaangażowanie służb – nie byłby niczym niezwykłym ani w PRL, ani w III RP (ważny jest fakt, że to często byli ci sami ludzie, którzy przeszli z SB do policji czy UOP), wiele takich zdarzeń miało miejsce w Gdańsku.

Czy zdarzyło się to w sprawie wybuchu w wieżowcu, czy możliwe elementy zbiegły się w realnej historii? To powinno być przedmiotem badań. Ale… to nikogo nie interesuje, zanim cokolwiek zbadano wyrok już wydano: dla fanów KOD to „kosmiczne bzdury Cenckiewicza”, dla fanów PiS „prawda objawiona”. Nikt nie odnosi się do realnych faktów, nie bada źródeł, liczy się widzimisię i orientacja polityczna. Fani obu stron nie zauważają przy tym, ile złego czynią nawet dla swojej sprawy. Obrona 100-procentowej niewinności Bolka prowadzi do tego, że ci, którzy wiedzą o jego współpracy przed 1976 zaczynają w nią wierzyć i potem, bo przecież tak samo obu zaprzecza, zaczynają wierzyć we wszelkie spiski i odpływają w prawo, co dotyczy także niektórych naszych kolegów. Z kolei używanie lustracji itp. do politycznej gry przez fanów PiS (choć to nie fair, bo pełno wśród nich ex-komuchów) sprawia, że nikt sprawy takiej jak wybuch w wieżowcu nie zbada na serio, będzie odrzucał nawet oczywiste fakty i tłumaczył wszystko „sPISkową wizją świata”, tak jakby nie istniały służby specjalne i ich działalność, która nie determinuje dziejów, ale ma miejsce i wpływ na losy pojedynczych ludzi, np. sąsiadów Hodysza, choć nie uratowało to stołka Wałęsy (właśnie w tym samym czasie go stracił). Walka na osi KOD-PiS (a na gruncie politycznych subkultur między lewakami i nazistami) przekracza wszelką miarę dzieląc nie tylko obie orientacje, ale także każdą z nich od rzeczywistości.

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s